TIME TO BIKE

W cieniu Babiej Góry, czyli trip na Policę

​Długo zbieraliśmy się za stworzenie wpisu dotyczącego tej wycieczki, choć nie dłużej niż w naszych głowach rodziła się myśl, aby się tam wybrać. Plany odwiedzenia pasma Policy mieliśmy już od dawna, lecz zawsze odkładaliśmy tą wycieczkę na później. Jak się jednak okazało, było to wielkim błędem…

01_01

01_02

​Udało się nam zaliczyć większość planowanej trasy jeszcze zimą w czasie pieszej wyprawy, co pozwoliło zdobyć zarys trasy na przyszłe harce. Latem okazało się jednak, że śnieg skrywał pod swą pierzyną bardzo wiele atrakcji.

02

Jak to przystało na męski wypad, w trasę wybraliśmy się w gronie Trzech Muszkieterów. 15 sierpnia poprzedzały drobne deszcze, a dzień rozpoczął się wilgotnie i mgliście. Plan był prosty – jedziemy na Halę Krupową. Start z Zawoi – Cyl Hali Śmietanowej – trawers Policy zielonym szlakiem – schronisko na Hali Krupowej – powrót pasmem Policy szlakiem czerwonym – znowu Cyl – zjazd rynną w kierunku Mosornego – powrót do auta.

Wycieczkowóz Corolla, w kolorze 50 shades of gray, zostawiliśmy na parkingu przy wyciągu na Mosorny Groń. Jak przystało na prawdziwych fanów MTB, nie wjechaliśmy wyciągiem na górę, lecz w kierunku przełęczy Krowiarki podążyliśmy wilgotnym, wijącym się asfaltem. Początek trasy idealny na tripa na rowerze szosowym, raczej nie dla agresywnych opon 2,3” WTB Vigilante.

Z Krowiarek, po pokonaniu stopni schodów, szlakiem czerwonym, zaczęliśmy jazdę w kierunku Hali Śmietanowej. Po krótkim podjeździe, szlak przywitał nas krótkim, ale wymagającym technicznie zjazdem. Reszta odcinka to umiarkowany podjazd szlakiem z dywanem korzeni, dla nas rewelacja.

04_01

04_02

05_01

Dość szybko docieramy do punktu kontrolnego (Cyl), chwila na batona, bo głodny nie jesteś sobą i zerknięcie na mapę. Rada Siostry Anastazji: w górach miejcie ze sobą mapę, ale TĄ mapę. Bo choć mapa Tatr zawierała w sobie fragment Babiogórskiego Park Narodowego, to jednak o Policy ktoś zapomniał ;) Tak poważnie, to pomyłka wynikała z pośpiechu w pakowaniu – przecież okładki są niemal identyczne, a góry to góry :P

06

Z hali szybki zjazd w kierunku północnym, pozwolił skosztować tego, co czekało nas pod koniec wycieczki. Ciasno, korzenie, rynna – cud, miód, malina. Dość szybko trafiliśmy na coś nowego – mokre kamienie. I pass. Nie chcieliśmy ryzykować , pomimo dużego zaufania do opon, które spisują się w tym sezonie rewelacyjnie. Spacer w dół, zjazd i już jesteśmy na kultowym trawersie.

07_01

07_02

07_03

W jednym miejscu wszystko o czym marzysz: kamienie, korzenie, strumyki, wąskie sekcje, krzaczory, las i widoki na Zawoję. Nie jest łatwo, ale o to chodzi. Czasem trzeba przenieść rower przez próg skalny, czasem wystarczyło podeprzeć się nogą. Trasa wymagająca technicznie, ale dająca takiego powera, że nie chcesz przestać pedałować. Szlak który sprawia, że Twój poziom endorfin podnosi zauważalnie średnią krajową. Nawet pomimo tego, że świerki regularnie nap*%$#$%ają Cię po twarzy.

08

Trasa jednak zebrała swoje żniwa, nie obyło się bez wywrotek i małej kontuzji. Polica pokazała kto tu rządzi. Na szczęście, po szybkim “ojojaniu”, udało się kontynuować jazdę i dotrzeć do schroniska na Hali Krupowej.

10

Na sam szczyt Policy ze schroniska nie jest daleko, na rowerze przecież wszystko jest bliżej, lecz wtedy kiedy nie startujesz w mistrzostwach wypychu. Połowa tego odcinka to zdublowanie trasy dojazdowej. Od rozwidlenia szlaków zaczyna się coraz to bardziej stroma ścieżka i ciągnie się niemal do samego szczytu. Sam wierzchołek pozwala, by turysta mógł dostrzec w końcu majestat Babiej Góry, a w oddali Tatry.

09

Po kilku sweet fociach, pędzimy dalej szlakiem czerwonym, po korzeniach, dropach, szybko w dół, aż w końcu natrafiamy na miejsce, które uwiecznia chyba każdy rowerzysta. Charakterystyczny skalny drop, dzięki któremu wielu chciałoby poczuć się jak „Brian” Bryja lecz jest to ponad ich skilla. My odpuszczamy, ale cytując klasyka – I’ll be back.

11_01

11_02

Jako, że szczyt Policy jest najwyższym punktem i wracamy do Zawoi, reszta trasy jak widać wiedzie pięknie w dół (czy aby na pewno?) sprawiając, że ponownie pchamy rowery zaraz przed rewizytą na Śmietanowej.

12

Z Hali zjazd szlakiem Żółtym – kierunek Mosorny Groń – tam trafiamy na owianą legendami rynnę z korzeni. Jak wspominaliśmy, zimowa wizyta troszkę uśpiła naszą czujność. Spodziewaliśmy się jednak, że zjazd tą trasą pójdzie nam trochę lepiej. Walka miała miejsce – trochę udało się zjechać, trochę sprowadzić. Szlak uczy pokory, poziom trudności jest naprawdę wysoki. Duże nachylenie, korzenie, uskoki. Największą trudność sprawiał kształt ścieżki. Woda wypłukała jej środek, nabrała kształt litery V. Jazda takim lejem w połączeniu z korzonkami z dużym nachyleniem nie należy do najprzyjemniejszych. Nie posiadamy zdjęcia, ale kto je robi, gdy walczy o życie!?

Ostatnie chwile spędziliśmy na Mosornym Groniu, wygrzewając się na leżaczkach na szczycie stoku. Widok przedni – Babia Góra leżała u naszych stóp. W takich okolicznościach nikomu nie chciało się wracać, brakowało tylko Kofoli i muzyki.

13

Z Mosornego zjechaliśmy dalej szlakiem. Szeroka tłuczniowa droga, całkiem szybka, ale bez emocji. Trochę żałujemy, że nie podjęliśmy zjazdu wzdłuż wyciągu. Opinie napotkanych użytkowników były naprawdę pozytywne. Dość szybko znaleźliśmy się nieopodal punktu startu. Szybkie pakowanie i kierunek Kraków.

Ślad trasy: Endomondo, Strava

powered by EndomondoWPlogo

Pasmo Policy sprawiło, że doświadczyliśmy tego, czego każdy oczekuje od wymarzonej wyprawy. Nie brakowało spokojnych odcinków jak i szybkich sekcji, dywanów z korzeni i naturalnych kamiennych stopni. Doświadczyliśmy otwartych widokowych przestrzeni, ale i ciasnych leśnych singli. To miejsce słusznie uważane jest za Mekkę Enduro. Trasa pozwoliła popracować nad techniką, ale także nauczyła nas pokory. Wiemy na pewno jedno – z pewnością wrócimy tam szybko!*

14

* – (oraz to, że kopalnie w Kleszczowie zaleją w 2058r, więc rezerwujcie ten termin w kalendarzu – chyba, że akurat macie już umówioną wizytę u okulisty na ten dzień to jesteście usprawiedliwieni)

Co o tym sądzisz? Czekam na Twój komentarz...